tanie strony internetowe

Strona internetowa za 500 zł. Czy to może się udać?

Siemaneczko! Witam Cię w siódmym odcinku podcastu O biznesie na WordPressie. Ja jestem Karol z bloga WPziom. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i wspieraniem biznesów moich klientów w oparciu o WordPress. Dzięki temu mam możliwość dzielić się z Tobą praktycznymi wskazówkami na temat WordPressa – od strony biznesowej i technicznej.

Dziś będę mówił o stronach za 500. Za przysłowiowe 500 złotych, bo chodzi mi o tanie strony internetowe, więc możesz tutaj wpisać dowolną inną kwotę, np. 1000 złotych albo 1500 złotych.

Cena strony internetowej – pogadajmy o liczbach

Chodzi o ogólne założenie zlecania strony internetowej jak najtaniej. Z jednej strony nie chcę mówić o konkretnych kwotach, a z drugiej strony – chcę mówić o konkretnych kwotach. Już Ci uzasadniam jedno i drugie podejście.

Dlaczego chcę. Ponieważ w naszej branży – i też myślę, że w innych branżach – za mało mówi się o konkretnych liczbach. Nie mówimy o tym, ile zarabiamy, nie mówimy o tym, ile kosztują konkretne usługi, a myślę, że to może każdemu pomóc. Bo jak widzę jakiegoś przedsiębiorcę, który mówi, że zwolnił się z etatu, i teraz może dobrze zarabiać, to ja nie wiem, czy na tym etacie zarabiał 2,5 tysiąca złotych czy trzy i pół tysiąca i teraz zarabia 10 czy 20. Czy to był taki płatny etat 20 tysięcy, ale teraz zarabia 50.

I bardzo chętnie bym się do tego odniósł, bo to, że ktoś mówi, co zrobił dokładnie i jak zmienił swoje życie i działania – no to spoko. Ale co z tego wyniknęło konkretnie? Bo ktoś może tego słuchać i zarabia na etacie np. 8 tysięcy, a ktoś otworzył własny biznes, jest szczęśliwy, że zarabia 5, ale na zdecydowanie własnych zasadach.

No i tutaj jest pewien zgrzyt, bo może komuś zależy bardziej na tym, żeby mieć wyższe przychody, ale np. kosztem wolnego czasu od poniedziałku do piątku. Dążę do tego, że my – nie wiem, czy jako Polacy, czy inne narodowości są bardziej otwarte w jakichś konkretnych zakątkach świata… Natomiast głównie pracuje z polskimi klientami i z polskimi przedsiębiorcami. No to my nie mówimy za dużo o tych pieniądzach. No i chciałbym, żebyśmy to zmieniali.

Więc dlatego też tu padają konkretne kwoty. Ale jest też druga strona medalu: to są indywidualne usługi. No i teraz ktoś może słuchać takiego podcastu. Ja powiem jakąś kwotę – na przykład, że robię strony od 5 tysięcy złotych netto, a komuś przygotuję ofertę na 9 tys. złotych netto. No i wtedy ktoś powie: Ty, Karol, ale tam w siódmym odcinku podcastu mówiłeś o stronie za piątkę, a tutaj jest dziewięć. To o co tu chodzi?

Strona internetowa szyta na miarę

No właśnie to jest ta indywidualna wycena i produkt szyty na miarę. Swoją drogą to dobry temat na rozkminę w podcaście: czy warto tworzyć usługi szyte na miarę. Ale wracamy do głównego wątku: więc są zawsze dwie strony medalu. A może nie zawsze, ale w tym przypadku. Dlatego będę poruszał się w jakichś widełkach.

No i chcę zwrócić uwagę na kilka kwestii, o których warto pomyśleć, zlecając stronę. A jeśli jesteś twórcą, wykonawcą strony internetowej, no to być może na niektóre kwestie nie zwracasz uwagi przy wycenie, przy pokazaniu oferty. I być może klient dlatego nie docenia albo nie wie, albo przede wszystkim nie zdaje sobie sprawy z wartości, jaką może od Ciebie dostać, bo po prostu nie ma tego napisanego. A bardzo często, znaczy akurat w moim przypadku bardzo często, zdarzają się klienci, którzy nie znają się na tym. Nie mają pojęcia, jak to zrobić albo mają jakieś szczątkowe. Dlatego właśnie zlecają stronę internetową. To jest poniekąd logiczne.

Myślę, że kiedy chcemy przeznaczyć budżet na nową stronę internetową, warto spojrzeć na to z innej perspektywy, a mianowicie z takiej, ile wydaliśmy np. na remont w naszej firmie. Ile wydaliśmy na to, żeby było ładne logo, jak się wchodzi. Ile kosztują konkretne maszyny, które służą do tego, żeby zarabiać pieniądze. Albo ile kosztuje jakaś recepcja.

Moje grupy docelowe w biznesie

No i teraz ja mam takie dwie grupy docelowe. Pierwsza to są ludzie, którzy mają, ja to nazywam: prawdziwe biznesy. Czyli tam jest jakaś fabryka. Pan Marek, który pracuje na jakiejś spawarce i oni mają salki konferencyjne, mają biura, gabinety i handlowców w terenie i flotę samochodów. I to jest prawdziwy biznes.

I drugi to jest taki biznes online. Czyli ktoś ma zasoby w internecie, ma stronę internetową i konto na social mediach. Oczywiście żartuję sobie z tym, że ten pierwszy biznes jest prawdziwy, a ten drugi biznes jest nieprawdziwy. Nawiązuję tutaj do tego, że być może trochę panuje takie przekonanie, natomiast często ten drugi rodzaj biznesu, czyli biznes online, przynosi więcej przychodów niż ten pierwszy.

To, że ktoś ma jakieś duże maszyny i wielu pracowników nie znaczy, że generuje więcej milionów niż na przykład jakiś biznes online. Dążę w tych rozważaniach do tego, że zarówno w tym pierwszym rodzaju klientów, jak i w drugim, czyli w jednej i drugiej grupie docelowej, zdarza się prawdopodobnie tak, praktycznie w większości przypadków, które my akurat obsługujemy. Zdarza się tak, że dużo więcej osób przechodzi przez firmę i spotyka się z firmą w internecie niż na żywo.

Tworzenie i optymalizacja strony internetowej

No więc myślę, że warto wziąć to pod uwagę, kiedy przygotowujemy budżet na nową stronę internetową i potem na dalszą jej optymalizację. Bo stworzenie to jedno, a optymalizacja to druga rzecz. Ja dzielę proces stworzenia strony na dwie kategorie: biznes i kod, czyli samo tworzenie.

Biznes i wszystkie założenia i cele to jest to wszystko, co dzieje się przed zainstalowaniem WordPressa. Potem jest samo tworzenie kodu i tworzenie WordPressa i tej strony internetowej, czyli takie fizyczne wyklikanie tego.

Często rozmowy z potencjalnymi klientami rozpoczynają się od pytania: Dzień dobry. Ile kosztuje strona internetowa? Albo tak jak ten telefon od pani w zeszłym tygodniu, który rozpoczął się: Dzień dobry. Ile kosztuje u państwa reklama na Facebooku? No i zanim sobie pomyślisz, że ja nie zajmuję się reklamą na Facebooku, to już Ci odpowiadam, że to jest potencjalny klient, a przynajmniej można go tak zakwalifikować. No i trzeba po prostu z taką panią pogadać chwilkę, więc zaczęliśmy dialog, bo być może będzie z tego strona internetowa i jakaś obsługa tej strony. A oprócz tego właśnie po to otaczam się freelancerami i osobami, które działają w danych branżach, żeby móc obsłużyć takiego klienta kompleksowo.

Więc jak słyszę takie pytanie, to nie mówię: Nie, my nie zajmujemy się reklamą na Facebooku, tylko poświęcam parę minut, żeby się dowiedzieć, czy możemy w jakiś obszarach jeszcze wesprzeć. Bo może pani wcale nie potrzebuje reklamy na Facebooku. I tak było właśnie w tym przypadku. Dlatego zapytałem, jaki jest cel tej reklamy. Co ta reklama ma robić dla biznesu? No ma przynosić klientów na jakieś kursy. Więc ja pytam, czy mają państwo stronę internetową. Troszkę zdziwiona pani odpowiada, że tak, mają, więc ja poprosiłem o adres i wpisałem podczas rozmowy telefonicznej.

Widzę że strona jest zrobiona przynajmniej 10 lat temu, że nawet nie jest responsywna. A więc pierwsza żółta lampka już mi się zapaliła i pytam, czy ktoś, kto zobaczy reklamę, ma trafić na tę stronę. Bo mogło się tak zdarzyć, że to jest ich strona główna. Gdzieś mają jakieś przygotowany landing, bo nie chciało się zrobić strony głównej, albo nie było na to budżetu albo jakaś inna taktyka biznesowa. Więc po prostu pytam, na co pani mi odpowiada, że tak, właśnie na tę stronę. Tam jest oferta, no OK. Więc pokrótce tłumaczę pani, że to, że ktoś kliknie w reklamę, to jest dopiero pierwszy etap pozyskiwania klienta i trzeba przemyśleć jego dalszą ścieżkę.

Ścieżka klienta na stronie internetowej

Na jakie stronie on się znajdzie. Jakie informacje powinien tam dostać. Czy ta strona powinna być dedykowana konkretnie pod tę reklamę. Starałem się, żeby ten wykład nie trwał długo, ale jednak troszkę panią uświadomił. No i pytam, dlaczego akurat reklama w systemie reklamowym Facebooka.

No i pani mówi, że taka reklama najlepiej działa. Pytam, skąd taki wniosek. Ponieważ widzę, że nie ma analityki na stronie, nawet nie ma piksela Facebooka na stronie. I pani mi powiedziała, że po prostu najczęściej używa Facebooka i myśli, że tam jest po prostu najwięcej ludzi. Ja mówię pani: OK. Czy to, że tam jest najwięcej ludzi, to znaczy, że można stamtąd pozyskać najwięcej klientów? Myślę, że to będzie najlepsze miejsce. OK, myślę sobie. Więc zapytam inaczej. A jak pani mnie znalazła? Skąd pani zadzwoniła? Wpisałam w wyszukiwarkę Google, że szukam wykonawcy reklamy na Facebook.

Tadaaam!

No i ta rozmowa trwała chwilkę. Natomiast słyszę, że z drugiej strony pani chce po prostu ustalić cenę. Więc pytam wprost, czy dzwoni pani po prostu do firm, ustalić jaka jest kwota za reklamę. Czy chce pani zbudować lejek sprzedażowy, który będzie faktycznie przynosił klientów, ale nad którym trzeba po prostu dłużej popracować, a nie tylko wyklikać reklamę na Facebooku.

No i pani mówi, że pracuje w sekretariacie. Szefowa jej kazała obdzwonić firmy i zapytać, ile kosztuje reklama. No to mówię: OK, to spoko. No to jeśli pani szefowa będzie chciała porozmawiać o możliwościach, jak to zrobić bardziej optymalnie, niż tylko po prostu wykreować reklamę na Facebooku… Myślę, że to przyniesie większe efekty – to zapraszam do kontaktu i ułożymy konkretny lejek.

No i podejrzewam, że koło nazwy firmy po prostu był jakiś myślnik albo tu trzeba więcej pogadać, albo coś innego. A jakaś inna agencja podała konkretną kwotę za reklamę na Facebooku, że to kosztuje tyle i tyle. No i przynajmniej wiadomo, że są o dwieście złotych tańsi niż tamci. No i można lecieć z tematem. Więc przy tej rozmowie było słychać, że pani niespecjalnie chce pogłębiać swoje potrzeby, a w zasadzie to nie są potrzeby jej, tylko jej szefowej, a ona to po prostu to wykonywała.

No i być może scenariusz będzie taki, że odpalą tę reklamę, ona nie będzie za dobrze działała, nie będzie klientów. I pani powie, że agencja skasowała, a nic z tego nie ma. Albo że reklamy na Facebooku nie działają. A być może moja teoria o tym, że warto zbudować cały lejek, a nie tylko skupić się na części, którą jest reklama na Facebooku jest niedobra, i tak naprawdę wszystko hula świetnie i panie sobie świetnie poradziły.

Ile kosztuje strona internetowa?

Wiem, że trochę odpłynąłem, ale ten przykład akurat siedzi mi w głowie, bo jest sprzed kilku dni. A często zdarza się, że podobne rozmowy odbywamy odnośnie do stron internetowych. No i ktoś pyta: ile kosztuje strona internetowa? A ja go pytam o cele firmy albo o to, jak zamierza pozyskiwać klienta. No i widać, że u niektórych wzbudza to jakąś ciekawość i intryguje, zachęca do dalszej rozmowy. Ale jak słyszę, że po prostu ktoś chce porównać oferty, no to mówię, że tak nie pracujemy. I bardzo dziękuję po prostu za rozmowę. No bo widzę, że po drugiej stronie nie ma chęci, żeby popracować nad tym procesem, więc wtedy po prostu wiem, że ta współpraca nie będzie wyglądała dobrze.

Wróćmy więc do podziału na biznes i kod. Bo tak naprawdę najwięcej dzieje się przed wykonaniem strony. Czasami z klientami rozmawiam kilka razy, zanim w ogóle zainstaluję WordPressa. A czasami te rozmowy chronią przed porażką dwie strony. Bo okazuje się, że klient nie potrzebuje sklepu, a chce zbudować nowe Allegro i zamiast wymyślać coś np. na WooCommerce, to warto stworzyć coś nowego, zupełnie od zera napisane pod klienta. I wtedy to nie jest już nasz klient.

Więc dzięki temu, mówiąc marketingowo, że dobrze zakwalifikowałem leada, to nikt się już dalej po drodze nie denerwuje. Czyli ani przede wszystkim klient, ani my w naszym zespole, którzy budujemy coś dla naszego klienta.

Najczęściej klienci nie wiedzą, czego chcą. Albo nie wiedzą, czego nie wiedzą. I tutaj myślę, że wykonawca strony internetowej powinien zrobić naprawdę konkretną robotę, żeby uchronić klienta często przed jakimiś niepotrzebnymi kosztami. Albo nie zrobieniem czegoś. Albo zrobieniem czegoś, albo nie pomyśleniem o czymś. Żeby zastąpić „coś”, „o czymś” konkretnym przykładem… No to już mówię o ostatnim spotkaniu z klientem, które miało miejsce kilka dni temu.

Klient mówi, że chciałby, żeby na stronie były aktualności. I taki przeciętny twórca strony internetowej powie: Pewnie, spoko, możemy zrobić aktualności. I tutaj implementujemy aktualności. I fajnie się pokazuje obrazek z lewej, tytuł z prawej. Tam jakieś akapity piękne. Tutaj może jakaś galeria w tych aktualnościach. I to wszystko można zrobić. Natomiast ja mówię do klienta: A po co te aktualności u was na stronie?

Bo oczywiście rozmawiałem z nim przez parę minut wcześniej, więc już zapaliła mi się lampka, że te aktualności w ogóle się nie sprawdzą. No, żeby wiedzieć, co się dzieje w firmie. OK, to myślę, że lepiej zrobić bazę wiedzy. Aktualności w ogóle nie robić, bo nikt nie będzie miał czasu na pisanie tych aktualności. A baza wiedzy się panu przyda. Patrzy na mnie, bo ten klient też akurat pracował jako handlowiec, no i mówię do pana klienta, że na pewno ludzie zadają mu pytania, które już mu zadali inni ludzie, inni potencjalni klienci. On mówi: zgadza się. I myślę, że te pytania też wpisują w wyszukiwarkę Google. Trzeba to sprawdzić w narzędziach, ale nawet jeśli nie, to i tak już panu taki artykuł pomoże w momencie, gdy będzie pan jeździł na spotkania.

No i wtedy pan mówi, jaka jest odpowiedź, nasi copywriterzy optymalizują tę odpowiedź pod wyszukiwarkę Google, ładnie opakowują to w fajny tekst. I wtedy mamy zakładkę Baza wiedzy czy zakładkę Blog, która faktycznie działa dla pana firmy. No i klient mówi: No rzeczywiście, to będzie lepsze niż aktualności. I właśnie o tym mówię przy tych wszystkich ustaleniach, żeby rozmawiać z klientami. No i o czym jeszcze nie pomyślał klient?

Żeby pod takim artykułem było konkretne call to action, czyli wezwanie do działania, jak np. zapytaj o ofertę albo pobierz jakąś specyfikację akurat tej branży. Więc można różne opcje dodać, że w różnych kategoriach pojawia się różny lead magnet. No i klient też o tym nie wiedział, nie pomyślał.

Co zrobić przed zleceniem strony internetowej?

Więc całą tę robotę warto żebyśmy zrobili na samym początku przed zleceniem strony internetowej. Pytanie, czy przeciętny wykonawca strony internetowej, o którym wspomniałem, to te wszystkie pytania zada w momencie, gdy będzie brał stawkę taką małą i pomyśli sobie, że OK, dobra, to szybko zrobię, to mi zajmie parę minut i już jest jeden punkt odhaczony, jeśli chodzi o zlecenia dla klienta.

Jeśli mamy już wszystko ustalone w sprawie stworzenia strony internetowej, to warto zastanowić się, czy jeśli chodzi o takie niskie kwoty ze stroną internetową:

  • Czy podpisujemy umowę?
  • Czy ta umowa chroni obie strony, a więc klienta i wykonawcę?
  • Czy tania strona internetowa jest zrobiona zgodnie z dobrymi praktykami WordPressa?
  • I pytanie kolejne, które myślę, że jeśli sobie odpowiemy na nie, to na to pierwsze też sobie odpowiemy: czy żeby się nauczyć dobrych praktyk WordPressa, potrzeba dużo czasu?


Tak, odpowiadam, potrzeba dużo czasu. Czy skoro poświęciliśmy dużo czasu, to robimy tanie strony internetowe? No nie, bo prawdopodobnie w tej branży mamy wielu klientów, więc odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi:

Ta strona, która jest tania, prawdopodobnie jest robiona z gotowców.

Takich totalnych gotowców, że są zaimportowane jakieś szablony. No i tutaj pytanie, jak to się ma do ustaleń. Podejrzewam, że jeśli budżet był mały, to tych ustaleń nie było, bo nie było na nie czasu. Pytanie, czy za tę małą kwotę otrzymamy indywidualny projekt graficzny, czy właśnie będziemy mieli zaimportowanego jakiegoś gotowca. Nie ma wtedy czasu na jakąś kreację projektu graficznego.

Kolejne pytanie, które warto sobie zadać: czy w tej przysłowiowej stronie za 500 będzie optymalizacja strony pod kątem Google’a. No bo stworzenie strony z punktu widzenia technicznego, że ona działa, można w nią kliknąć, to jedno, a stworzenie tekstów najlepiej poprawionych przez copywriterów, którzy się na tym znają, czyli na tym, a więc na pisaniu i na pisaniu pod Google’a… To za dużo. Już nie trzeba pisać od Google’a, ponieważ Google jest na tyle rozwiniętą maszyną, że można pisać ładnie, pod ludzi, naturalnie. Bo Google i tak to zrozumie.

Natomiast trzeba zachować konkretny schemat, wpisać konkretny kod, żeby robot Google’a, który chodzi po stronie, wiedział, co konkretnie chcemy przekazać klientowi. Pytanie, czy struktura strony i architektura tej strony jest przemyślanai pod SEO i czy był na to czas, jeśli chodzi o mały budżet. Pytanie, które warto sobie zadać kolejne, to jakie będą dodatkowe funkcjonalności i jak je wdrożymy. Czy to będzie wszystko robione gotowymi wtyczkami, czy może przez jakieś API, czy może napisane ręcznie. To wszystko wpływa również na budżet.

No bo to samo, albo teoretycznie to samo, możemy osiągnąć za pomocą różnych dróg. Pytanie, jakie będą tego konsekwencje. Np. jeśli coś zrobimy, nie pisząc tego od zera, a używając gotowej wtyczki, to będziemy musieli prawdopodobnie za nią zapłacić, jeśli to jest coś bardziej skomplikowanego. No i teraz pytanie, jak działa licencja. Czy to jest licencja na rok czy lifetime. Czy będziemy mieli dostęp do aktualizacji tej wtyczki od jej producentów, czy jednak nie. Czy za rok będziemy musieli odnowić licencję, żeby mieć dostęp do aktualizacji, do supportu. To są wszystko bardzo ważne pytania i myślę, że warto je zadać wykonawcy strony internetowej.

Jakie pytania zadać wykonawcy strony internetowej?

No i tak trochę dochodzimy do tego, że ten podcast powinien się nazywać:
„Jakie pytania zadać wykonawcy strony internetowej i na co zwrócić uwagę, jeśli chodzi o tworzenie strony internetowej?”. Natomiast temat jest bardzo rozbudowany, na co zwrócić uwagę, więc myślę, że będzie jeszcze o tym parę odcinków. Ale chcę Ci dzisiaj powiedzieć, jak dużo rzeczy się składa z takiej strony internetowej i dlaczego ona, mówiąc wprost, nie może być dobrze zrobiona za 500.

Kolejna rzecz, o której warto pomyśleć, i czy to w tym budżecie jest, to automatyzacje. Może warto to zaplanować na etapie budowania, żeby jakieś automatyzacje wdrożyć. A może można to zrobić później. Fajnie, żeby to było napisane w briefie czy specyfikacji, czy na czym tam pracujemy.

Kolejna bardzo ważna rzecz to bezpieczeństwo. Czy ktoś, kto robi tanią stronę internetową, ma czas, żeby zadbać o bezpieczeństwo tej strony? Czy niekoniecznie? A może po prostu zabezpiecza strony w minutę i instaluje wtyczkę do bezpieczeństwa. No na to wszystko trzeba zwrócić uwagę przed zleceniem strony internetowej taniej. Ale to jeszcze nie koniec, bo skąd się bierze ta cena? To jest w ogóle kluczowe w tym podcaście. I w tym, że strona jest za niską kwotę. Przeważnie stąd, że ktoś nie prowadzi np. firmy. Nie mówię o rozliczaniu się na czarno chociaż też pewnie są takie przypadki. Na czarno, czyli mam tu na myśli: nie dokumentując tego.

Myślę, że jeśli Ty prowadzisz firmę, i za chwilę będziesz miała czy będziesz miał stronę internetową, no to warto mieć fakturę na to i robić to bez faktury tylko dlatego, żeby było taniej? To jest trochę nieporozumieniem moim zdaniem, ale zdarza się tak, że ktoś po prostu nie tyle, że nie chce wystawić fakturę, co nie może, i nie może dlatego, że pracuje w jakiejś innej pracy. Albo np. jest studentem i sobie hobbystycznie dorabia na stronach internetowych. Nie ma dużych kosztów, jeśli chodzi o działalność, w ogóle jeśli chodzi o życie. No i zrobi Ci fajną stronę i być może to się sprawdzi i będziesz mieć fajną stronę za dobry hajs.

Ale tak naprawdę najważniejsze może się dziać dopiero po oddaniu strony, bo budowanie strony to proces. Jeśli ta strona jest już oddana, no to zakończyliśmy pewien etap. Potem jest optymalizacja, czyli patrzymy, jak użytkownicy się zachowują, patrzymy, jak zmieniają się trendy, jak zmienia się świat, jak zmienia się zachowanie naszych klientów i dostosowujemy do tego stronę. To w najlepszym przypadku i w takim idealnym świecie. Natomiast zdarza się, że coś nie działa.

Strona nie działa – co teraz?

Tak, zdarza się, że coś nie działa. Nawet jak to robią ludzie, którzy kumają temat, to może się zdarzyć, że coś się wykrzaczyło, bo zmieniły się jakieś rzeczy na hostingu albo zmieniły się rzeczy w przeglądarce, albo gdziekolwiek indziej się coś zmieniło, albo po prostu coś przestało działać. No i teraz pytanie: jaka jest obsługa tej osoby, która tę stronę zrobiła i z której np. winy coś nie działa.

Więc jako wykonawca strony powinien po miesiącu czy po roku, czy po pół roku – to też warto, żeby było określone w umowie – naprawić to, co powinno działać, co było w specyfikacji, a nie działa. No i teraz jeśli akurat ma sesję albo juwenalia, no to może nie ma czasu, żeby tutaj sprawdzić, co na Twojej stronie działa, bo ma ważniejsze sprawy, a już jest kasa na koncie, więc też nie ma jakiegoś ciśnienia. Więc to na pewno jest jeden z czynników, że ktoś nie robi tego zawodowo, więc nie obsługuje tych zleceń, a raczej tych zapytań w panelu klienta na bieżąco. Druga rzecz, jaka może się przydać, to wdrożenie nowych funkcjonalności. I zdarza się tak, a raczej to jest nagminne, że nie chcemy my jako twórcy pracować po innych twórcach, bo zanim połapiemy się co i jak, no to często mija trochę naszego czasu, no a klient też nie jest zawsze chętny, żeby płacić nam za rozkminy „o co tutaj chodzi”.

Dążę do tego, że ogólnie jest problem. Jeśli ktoś coś rozgrzebał na stronie i tam się coś wysypuje, no to ja na przykład – ze swojej perspektywy tak powiem – niechętnie podchodzę do takich zleceń, bo zanim ja zczaję, co tam się dzieje, to bym pewnie szybciej zrobił coś od nowa. I fajnie, żeby ta sama osoba, która robiła nam stronę, zrobioną nam nową funkcjonalność. Pytanie, czy jeśli pracuje na gotowcu za niską kwotę, czy będzie po prostu umiała to zrobić. Więc to są rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

Jak sam lub sama widzisz, aspektów jest sporo. Sam proces tworzenia stron internetowych, sklepów czy platform kursowych chętnie rozwinę w kolejnych odcinkach. Myślę, że te kilka czynników może istotnie wpłynąć na Twój biznes. Te, o które warto zadbać przy zlecaniu strony internetowej. No i myślę, że warto jeśli szukamy wykonawcy, który robi coś za niską kwotę, spytać, czy te wszystkie rzeczy są do zrobienia. Bo być może trafimy na kogoś, kto zrobi nam fajną robotę za fajne pieniądze.

Ja na przykład byłem kimś takim parę lat temu. Robiłem za bardzo fajne pieniądze bardzo fajną robotę, bo uczyłem się pewnych rzeczy. Czyli miałem jakąś wiedzę, ale chciałem zrobić coś więcej, no i wyceniałem to tak, że stawka moja godzinowa wychodziła dużo poniżej średniej krajowej. Nawet nie średniej tylko najniższej krajowej.

No i wtedy dowoziłem robotę za naprawdę fajną kwotę i robiłem na przykład sklep za niecałe 1000 złotych dla klientki, której wcześniej robiłem stronę. No i ten sklep działa do dzisiaj i przynosi klientów. Wszystko dzieje się tam już teraz w pełni automatycznie. Możesz trafić na kogoś takiego jak ja sprzed paru lat, zrobić ci dobrze robotę. Tak chciałem taki powiew optymizmu, że nie zawsze musisz dużo płacić za stronę. Inna rzecz – ile to jest dużo?

Zapraszam do słuchania kolejnych odcinków!

No i na koniec ciekawostka O Biznesie na WordPressie jest już na Apple Podcast. Bardzo dziękuję Agacie z Podkastynacji za pomoc w weryfikacji na tej platformie i serdecznie pozdrawiam ziomków z jabłuszkiem na swoim sprzęcie.

Daj znać, czy to właśnie Ty, czy jesteś jedną z pierwszych osób, która słucha tam podcastu. Będzie mi bardzo miło. Możesz skontaktować się ze mną przez stronę wpziom.pl. A jak w ogóle wpiszesz wpziom.Pl łamana na yt, no to trafisz na mój kanał YouTube, na który Cię bardzo serdecznie zapraszam, bo poświęciłem na niego już dużo czasu i dzielę się fajną wiedzą. A będę poświęcał jeszcze więcej. My widzimy się – a raczej słyszymy – w kolejnym odcinku. Do miłego usłyszenia. Buziolki. Hej.

Zobacz inne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.