Podcast

10 sposobów zarabiania na WordPress cz.1

Transkrypcja podcastu

Siemaneczko. Witam Cię bardzo serdecznie w pierwszym odcinku podcastu „O biznesie na WordPressie”. Pomyślałem sobie, że idealnie będzie nawiązać do tytułu całego podcastu i w pierwszym odcinku chciałbym, żebyśmy mówili o sposobach zarabiania na WordPress właśnie.

Na co dzień, dzięki działaniom wokół WordPress dla klientów, mogę opłacić rachunki za prąd oraz za mieszkanie, więc można rzec, że zajmuję się tym zawodowo. Wydaje się to oczywiste i logiczne, że ktoś, kto zna się na tym, to mówi o tym i dlatego dałem takie prawo, żeby tobie poopowiadać, bo chciałbym żeby ten podcast w ogóle cały był głównie w oparciu o doświadczenia moje i moich klientów.

Jesteś ekspetem WordPress czy tylko udajesz?

I niby to jest oczywiste, ale jednak nie do końca w dzisiejszym świecie, w świecie fejkowych ekspertów z Instagrama. Kim jest fejkowy ekspert z Instagrama? Według mnie to taki ziomek, co zainstalował pierwszego swojego WordPressa tydzień temu, zobaczył dwa tutoriale, gdzie kliknąć, żeby strona jako tako wyglądała i wyświetlała się w internecie. No i bierze się za nauczanie innych.

No i bardzo popularne w dzisiejszym content marketingu dzielenie się wiedzą. No bo przecież wystarczy telefon i możesz zacząć nagrywać. I dzięki temu zdobywać klientów.

Moim zdaniem to nie do końca tak działa. Oczywiście nie widzę nic złego w tym, żeby uczyć kogoś, kiedy jest się krok przed kimś w jakiejś dziedzinie. Ale czasem amerykańskie powiedzonko „Fake it till you make it” wchodzi za mocno. W tym powiedzonku chodzi o to, żeby w internecie na przykład pokazywać się kimś bardziej niż się jest. I o ile jest to gdzieś tam pokazywanie się na granicy np. ktoś prowadzi ze znajomym agencję i pisze, że jesteśmy agencją i coś tam coś tam albo nawet sam prowadzi, a piszę w liczbie mnogiej…

No to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale jeśli ktoś bombarduje wiedzą na podstawie doświadczenia miesięcznego i mówi o sobie, że jest ekspertem, no to już trochę słabo. No ale to miało być o mnie. Czuję, że ten pokaz będzie pełny dygresji, postaram się hamować. Więc wróćmy do tematu.

Przejdźmy do 10 sposobów zarabiania na WordPress.

Czy mogę zarabiać, tworząc strony internetowe na WordPress

Pierwszy sposób zarabiania na WordPress, czyli taki klasyczny myślę, to tworzenie stron internetowych. No i teraz nasuwa się pytanie: jak bardzo musisz umieć tworzyć stronę internetową, by wziąć za nią pieniądze.

Ja jestem fanem wolnego rynku i transparentności. Mam tu na myśli to, że jeśli się dopiero uczysz tworzenia stron internetowych, to możesz robić to za hajs, np. twoim znajomym, tylko znowu – i to jest właśnie transparentność- nie zgrywaj nie wiadomo jakiego eksperta z branży, tylko powiedz, że na przykład strona będzie tańsza niż standardowo cena rynkowa, bo dopiero dużo rzeczy poznajesz.

Czy musisz być programistą, żeby tworzyć strony za pieniądze

Ogólnie zachęcam Cię do tego, żeby nie tyle nie przejmować się mocno jakimiś technicznymi aspektami, co oczywiście zgłębiać wiedzę na ten temat i wiedzieć czasem coś robi źle, ale też nie słuchać ekspertów, którzy twierdzą, że trzeba koniecznie robić strony z czystym kodem, pisać je najlepiej w notatniku, bo wspaniale to będzie działało, a jeśli nie umiesz tego robić, to musisz się dużo nauczyć, przeczytać całą dokumentację WordPressa, nauczyć się CSS, HTML, Java skryptu, PHP…

I wtedy możesz działać. No to od takich teorii jestem daleki, więc szukam troszkę balansu pomiędzy byciem WordPress developerem a klikaczem z krwi i kości. Więc jeśli ty też jesteś klikaczem, no to być może możesz przekształcić się w WordPress developera, ale zanim to nastąpi, to możesz również świadczyć usługi dla klientów. Ja np. pierwsze swoje sklepy internetowe robiłem w oparciu o page buildery, pewnie teraz dzisiaj bym tak nie robił, aczkolwiek one działają do dzisiaj, mają się dobrze i zarabiają dla klientów pieniądze. Klienci są zadowoleni i to chyba właśnie suma summarum to chodzi, nie? Żebyś ty był zadowolony (czy była) i żeby twój klient był zadowolony.

Pamiętaj o długu technologicznym w WordPressie

Jeszcze apropos tworzenia stron internetowych w oparciu o nie do końca techniczne rozwiązania, to muszę powiedzieć jedną rzecz, że robiąc takie rzeczy, zaciągasz tzw. dług technologiczny u klienta. Czyli klient nie będzie mógł zrobić pewnych rzeczy, jeśli będzie chciał np. w przyszłości, bo będzie go ograniczała technologia, bo coś jest nieprzemyślane na początku. A jest nieprzemyślane, ponieważ na początku nie masz dużej wiedzy, jak to zrobić. To jest takie ryzyko.

W dużym uproszczeniu jest to długiem technologicznym, może nie do końca to wpasować się w definicję, ale mniej więcej o to mi akurat w tym przypadku chodzi.

Rrobisz stronę wpisu jako stronę na Elementorze, klient za każdym razem sobie układa wpis, że on wygląda inaczej. No i potem doszedł do tego, że chce zrezygnować z Elementora i przenieść wszystkie wpisy do WordPressa i wszystkie wpisy ma wykrzaczone, ponieważ nie były one robione w natywnym edytorze Gutenberga. No i musi od nowa wszystkie wpisy ogarnąć. Jeśli tych wpisów jest kilkanaście to jeszcze pół biedy, ale jeśli jest np. 100, 200, no to już jest wiele roboczogodzin.

Sklep internetowy w WordPress

Drugi sposób w dzisiejszym zestawieniu to tworzenie sklepów internetowych. No i też opieka nad tymi sklepami i wdrażanie wszelkich zmian, jest bardzo dużo aspektów, o które trzeba zadbać, zakładając sklep internetowy – czy to na WooCommerce czy gdziekolwiek indziej. No właśnie powiedziałem na WooCommerce z tego względu, że to WooCommerce to wtyczka do WordPressa i jeśli myślimy e-commerce na WordPressie, to myślimy sobie o wtyczce WooCommerce. A musisz wiedzieć, że mamy jeszcze jedną wtyczkę do tworzenia sklepów internetowych, pewnie jest ich więcej, ale są dwie takie najbardziej znane. Ta druga wtyczka to Easy Digital Downloads. Służy ona głównie (w zasadzie to tylko) do sprzedaży produktów cyfrowych. Wtyczka WooCommerce jest dużo bardziej znana i dzięki temu ma szersze spektrum możliwości. Ale zaznaczam Ci, że jest też taka opcja jak popularny EDD, bo takiego skrótu często się używa.

Czy trudno jest zrobić sklep internetowy

No i czemu w ogóle oddzieliłem tworzenie stron internetowych od sklepów? No bo moim zdaniem różnica jest ogromna. O ile stworzysz dla przysłowiowego szwagra stronę internetową jego zakładu mechanicznego i ta strona nie będzie działała przez kilka dni to prawdopodobnie nawet tego nie zauważy.

Natomiast jeśli tworzysz sklep internetowy, to odpowiedzialność jest już dużo większa z tego względu, że sklep internetowy kiedy nie działa, a to jest główne albo znaczne źródło przychodów danej firmy, no to po prostu nie generuje przychodu, a można powiedzieć, że nawet generuje stratę. No bo jacyś tam pracownicy do jego obsługi być może są zatrudnieni, no i to jest taka pierwsza duża różnica.

Druga duża różnica to kwestia bezpieczeństwa, zabezpieczenia danych klientów, bo tutaj już obsługujesz zamówienia, więc pojawiają się dane klientów, które mogą być łakomym kąskiem dla atakującego Twój sklep internetowy chociażby ze względu na bazę e-mail. Bo takie maile w danej branży, które są skupione wokół jakiegoś tematu, są bardzo wartościowe.

Bezpieczeństwo na WordPress

Przy okazji popełniłem takiego e-booka, który nazywa się „5 kroków do bezpiecznego WordPressa„.

Jest on darmowy, musisz pisać w wpziom.pl/e-book-bezpieczenstwo/. I tam możesz pobrać tego e-booka i będziemy w kontakcie mailowym, dostaniesz ode mnie później wartościowe informacje na temat biznesów i WordPressów.

Wracając do tematu, no to jeśli chodzi o WooCommerce, mamy bardzo dużo do ogarnięcia przy samym sklepie internetowym, więc jeśli Ty będziesz się na tym znała, no to po prostu masz wachlarz usług dla swojego klienta.

Jak powstaje sklep internetowy na WordPress

W sklepie internetowym ogólnie bardzo dużo się dzieje już od samego startu. Trzeba skonfigurować wysyłki. Być może czasem paczka jest cięższa, a czasem lżejsza, czasem musi więcej kosztować, czasem mniej. Są różne warianty tych produktów, które Ty sprzedajesz albo twój klient sprzedaje. Trzeba podpiąć bramki płatności, trzeba podpisać umowę z kurierami albo z pośrednikami.

Mamy do czynienia z wieloma aspektami, z których nie zdają sobie sprawy osoby zaczynające e-commerce i osoby które widzą, że ktoś ma sklep internetowy i tak świetnie mu idzie. No i to przecież wystarczy wrzucić produkt i będą tam ludzie wchodzili i kupowali, to będzie się sprzedawało.

Dlatego ja np. miałem w zeszłym roku bardzo dużo rozmów odnośnie e-commerce, no i część z nich – nawet chyba większość – zakończyła się tym, że potencjalni klienci nie chcieli tego sklepu jednak robić. Troszkę ich zniechęciłem. No bo powiedziałem, z iloma rzeczami, obowiązkami się to wiąże.

Specjalista WooCommerce

Można oczywiście sklep sprzedać każdemu i pokazać jaka jest wspaniała wizja zarobku, ale tak patrząc realnie, no to bardzo niewiele sklepów na siebie zarabia. I to jest po prostu statystyka. No i w tej branży i w tej niszy ty możesz być taką pomocną dłonią i możesz specjalizować się w WooCommerce, bo bardzo często właściciele sklepów działają na własną rękę i próbują niektóre problemy rozwiązać wtyczkami, co z kolei prowadzi do tego, że mamy bardzo dużo wtyczek do wtyczki, no bo WooCommerce to też wtyczka i mamy kolejne wtyczki do wtyczki i się dzieją cuda.

Ostatnio akurat miałem kilka zgłoszeń odnośnie do sklepów internetowych, stąd takie moje doznania, że tak powiem. No i jeśli ty będziesz robiła to dobrze, jeśli będziesz potrafiła chociaż troszkę tam programować, bo WooCommerce jest bardzo fajną wtyczką do rozbudowy i żeby pisać ważne funkcje i funkcjonalności, no to myślę że będziesz miała przewagę na rynku i będziesz miała co robić. Lub oczywiście miał.

Mam nadzieję, że faceci się nie obrażą, kiedy czasem tak powiem do płci pięknej.

WordCamp

I jeszcze a propos sklepu internetowego, to byłem w zeszłym roku na WordCampie. Nie, w zeszłym roku nie,  w zeszłym roku nie było żadnego campu, dwa lata temu.

Niestety na razie byłem dwa razy: pierwszy i ostatni. Z tego względu, że wiadomo, co się wydarzyło, a raczej co się nie wydarzyło, bo się nic nie wydarzyło z takich imprez w zeszłym roku. W każdym razie poznałem tam pewnego gościa. Nie wiem, czy on sobie życzy, żebym wymieniał go z imienia. Myślę, że jak bym go wymienił z imienia, to WordPressowy świat wiedziałby o kogo chodzi. Bo to była nasza taka prywatna rozmowa, ja najwięcej dowiedziałem się na tym WordCampie na afterach i biforach. Rozmawiałem z ludźmi, bardzo dużo ciekawych osób.

Temat w ogóle WordCampu, czyli takiego spotkania WordPressowców to jest temat na naprawdę cały podcast. W każdym razie, wracając do sedna sprawy, spotkałem tego gościa, który mi powiedział jedną rzecz, która mnie troszkę zaintrygowała. Nawet mocno mnie zaintrygowała.

Grupa docelowa – klienci, którzy mają już sklep internetowy

On powiedział, że współpracuje tylko z osobami, które mają już swój biznes w sieci. Jest to e-commerce na WooCommerce, a w ogóle nie bierze zleceń, jeśli ktoś chce zbudować sklep od zera. No i tak troszkę się zastanowiłem. Na początku miałem takiego mindfucka trochę. Myślę sobie: „Kurczę, można klientowi postawić fajnie sklep od zera, wszystko będzie zgodnie ze sztuką, no bo jesteś w procesie od a do zet.

Wydaje się wymarzona sytuacja”. Ale tak jak mi to przedstawił, to faktycznie ma swoje argumenty. Ma rację i ma też przede wszystkim swoją grupę docelową, w której czuje się najlepiej i podejrzewam, że zarabia największe pieniądze. Z tego względu, że tą grupą docelową są osoby, które już mają sklep i którym już ten sklep zarabia albo np. nie zarabia.

To jest w ogóle super sytuacja, bo już wydali ileś tysięcy na przykład albo próbowali coś sami zrobić albo ktoś zrobił tanio. No i wiedzą, że to nie idzie w parze np.z jakością albo jakiejś rzeczy nie mogą zrobić. Więc taki klient już jest świadomy, jaki to jest zapierdol, ile trzeba zrobić przy sklepie internetowym, a Ty po prostu wjeżdżasz i ze swoim doświadczeniem obsługujesz go za swoją stawkę, która jest adekwatna po prostu do twoich umiejętności.

No i faktycznie to jest świetna sytuacja, bo ja nawet wczoraj miałem taką rozmowę, która zaczęła się od:  „Karol. Ile kosztuje sklep internetowy?”. Ja na to pytanie pokusiłem się o odpowiedź. Oczywiście żadna kwota nie padła, ale ta odpowiedź trwała pięć minut, tyle nagrywałem na komunikatorze. Z tego względu, że tak dużo jest aspektów, na które trzeba zwrócić uwagę przy zakładaniu sklepów.

I w sumie taki klient, który zaczyna działać od zera i ma wielkie marzenia o tym, że będzie drugim XCOM albo innym sklepem, który robi miliardy obrotów, nie zdaje sobie z bardzo wielu rzeczy sprawy. Na w ogóle swobodne poruszanie się w WooCommerce i szukanie wtyczki na każde rozwiązanie. To naprawdę duża przewaga na bardzo konkurencyjnym rynku, więc serdecznie Ci polecam podążanie tą drogą. Myślę, że jest to bardzo rozwojowa droga i myślę, że pracy ci po prostu nigdy nie zabraknie, a przynajmniej nie w najbliższych latach.

Sprowadź ruch na Twoją stronę – SEO

Trzeci sposób jest taki nie stricte WordPressowy, ale pośrednio, ponieważ mam na myśli tutaj sprowadzanie ruchu na stronę czy na sklep np. poprzez pozycjonowanie, ale nie tylko. Z mojego doświadczenia wynika, że to jest bardzo fajny sposób na sprzedanie komplementarnych usług do strony internetowej. Oczywiście jeśli masz takie moce przerobowe i tutaj wszelkiego rodzaju działania na WordPressie, które mają za zadanie sprowadzić ruch czy to z Google, czy z innych platform np. podcastowych z YouTube’a, to możesz działać wokół WordPressa. A dlaczego wokół WordPressa? Mam na myśli to, że znajomość WordPressa zawsze przyda.

Prawdopodobnie twój klient będzie miał stronę akurat na WordPress, bo ponad 41 proc. stron w internecie, na moment, kiedy to mówię, czyli czerwiec 2021. Ty jesteś np. copywriterką. Twoim zdaniem jest napisać zajebisty artykuł pod SEO, który sprowadzi ruch. Ponieważ będzie wyżej na określone frazy niż strony Twojej konkurencji. Czyli wymarzona sytuacja. Ale oprócz tego, że potrafisz napisać świetne nagłówki, że potrafisz stworzyć albo masz kogoś do stworzenia fajnych grafik, jakiejś animacji, że ten wpis nie będzie nudny, i będzie fajny i klient się dłużej się na nim zatrzyma (znaczy nie twój klient, tylko klient twojego klienta, czyli użytkownik). Do tego potrafisz ogarnąć wtyczkę do SEO na WordPressie.

I to wszystko klientowi skonfigurujesz i powiesz: „Panie kliencie, to nie jest cena usługi za 1000 znaków, tylko to jest cena za to, że ja zrobię research, wszystko ładnie napiszę, do tego mam znajomą graficzkę, zbudujemy wokół tego fajną grafikę ,wszystko uzupełnimy na WordPressie, zoptymalizujemy artykuł pod SEO, również technicznie, czyli uzupełniamy wszystkie meta dane, tytuł i tak dalej i tak dalej.

No to wtedy już, po pierwsze, twój klient jest obsłużony perfekcyjnie, bo nie musi szukać dodatkowych osób, jeśli się na tym nie zna, a po drugie, ty zarabiasz więcej. Po prostu robisz więcej usług albo masz osoby, które te usługi robią, i razem suma summarum, za to, że ta usługa jest kompleksowa, a klient nie musi tracić czasu na szukanie tych usług w różnych miejscach, to ty zarabiasz więcej pieniędzy. I to jest właśnie taki trzeci sposób.

Mam nadzieję, że to dobrze przekazałem. Że robisz coś, co jest niekoniecznie WordPressowym oprogramowaniem, czy też stricte WordPressowym budowaniem stron, ale jednak dzięki temu, że znasz tego WordPressa, no to możesz dodać do swoich głównych usług np. opcję dodania tego w kokpicie i optymalizacji.

Usuwanie wirusów z WordPress

Czwarty sposób zarabiania na WordPress to usuwanie z niego wirusów. Być może spotkałeś się lub spotkałaś się z mitem, że WordPress jest niebezpieczny i dziurawy. To nie jest prawda, chociaż może w połowie jest, że jest niebezpieczny, a jest niebezpieczny dlatego, że użytkownicy robią głupie rzeczy, więc suma summarum dużo stron jest zawirusowanych.

Biorąc pod uwagę, że na minutę w internecie jest atakowanych 90 tysięcy stron, jest duże prawdopodobieństwo, że wiele z tych stron zostało zaatakowanych z takim skutkiem, że to się udało. Oczywiście nie siedzi tylu hakerów i nie klika, tylko robią to specjalne boty, bo powiem ci jeszcze jedną ciekawą statystykę, że ponad 92 proc. skutecznych ataków to są ataki zrobione przez specjalne skrypty i boty właśnie.

No i teraz wyobraź sobie takiego twojego potencjalnego klienta, który ma zawirusowany sklep, pokazuje mu się jakaś rakieta, że jego klienci wygrali iPhone’a, nie zarabia i potrzebuje zrobić pilnie… Jakiś audyt bezpieczeństwa to już może trochę za późno, ale potrzebuje pilnie odwirusować stronę.

No i tutaj, żeby się tego nauczyć, to już trzeba troszkę ogarniać język przynajmniej PHP. No bo przeważnie w takim języku są napisane jakieś skrypty, które robią określoną rzecz. Do tego one są przeważnie skompresowane, więc trzeba umieć odróżnić te kawałki kodu, które są dobre, które złe. No i tutaj ciężko nie mieć wiedzy technicznej. Można oczywiście robić to jakimiś automa, skryptami czy, nie daj Bóg, wtyczkami, które pewnie część tego kodu złośliwego rozpoznają, ale jednak musi do tego usiąść człowiek. Branża jest o tyle specyficzna, że twojemu klientowi na pewno się spieszy, więc ty musisz być dostępny. Ale, co za tym idzie, jeśli mu się spieszy, to prawdopodobnie może zapłacić.

Może nie każde, ale na pewno duże pieniądze, bo każda kolejna godzina to realne straty dla jego biznesu. Także plusem tego sposobu jest to, że masz klientów, którzy są zdecydowani i nie ma tu takich np. procesów decyzyjnych jak w przypadku tworzenia stron internetowych: „O panie, większe logo tutaj, bardziej z lewej strony”, tylko raczej masz gości, którzy ” Panie, na kiedy pan możesz to zrobić. Dobrze, rozumiem, że to tyle kosztuje, ok. Proszę działać”. Bo to trochę tak jak taki podobny biznes do assistance. Że wyobraź sobie, że jesteś samochodem w ciemnym lesie i popsuł ci się ten samochód.

Zapada zmrok, zaczyna padać deszcz i wtedy przyjeżdża pan z lawetą. No i nie wiem, nie masz tego assistance’a wykupionego, więc on Ci proponuje jakąś kwotę. No to prawdopodobnie się zgodzisz, że on zabierze cię tą lawetą do ciepłego domku. I już myślisz sobie, jak będziesz piła herbatkę przy kominku, bo masz taką po prostu wizję straszną w tym lesie. No to tak właśnie działa podobnie ta branża wirusowa. Aczkolwiek trzeba się na tym znać i trzeba kumać. Ale myślę, że warto się uczyć w tym temacie, bo jest duża potrzeba na to, a będzie jeszcze większa.

Opieka techniczna WordPress

Piąty sposób, który łączy się trochę z bezpieczeństwem, z wirusami – a raczej z tym, żeby tych wirusów nie było, to opieka techniczna. I to jest znowu usługa komplementarna, którą możesz sprzedać. Czyli taka sprzedaż wiązana. Usługa komplementarna – mam tu na myśli to, że sprzedajesz stronę internetową, ktoś ci płaci raz za stronę, ale drugi raz np. co miesiąc za to, że aktualizujesz mu wtyczki, robisz backupy poza serwerem, ogarniasz stronę. Np. jeśli coś trzeba na niej zmienić, no to jest tzw. opieka techniczna. No i wtedy plusem dla ciebie jest to, że masz przewidywalne przychody, bo wiesz, że masz z kimś podpisaną umowę na ileś miesięcy i ten ktoś co miesiąc zapłaci ci określoną kwotę.

Minusem jest na pewno to, że tu też potrzeba troszkę wiedzy technicznej, chociażby żeby mieć swoje jakieś skrypty do backupu, żeby je robić w różnych miejscach, a nie wtyczką na zapleczu. Żeby potrafić te backupy przywrócić szybko. Na przykład jeśli ktoś ma sklep internetowy to backupu potrzebuje więcej. Więc ja się trochę skupiłem na tych backupach, ale to jest częste w takiej usłudze opieki technicznej. Jeśli masz tych WordPressów dużo, to też musisz bezpiecznie nimi wszystkimi zarządzać.

Więc nie jest to takie oczywiste. I nie jest to taki dochód pasywny, że ktoś ci po prostu co miesiąc płaci, a ty dwa razy klikniesz i masz z tego hajs.

Ale myślę, że dochód warty rozważenia. No i myślę, że jeśli chodzi o pierwszy odcinek podcastu, to by było na tyle. Zostało mi jeszcze 5 sposobów, które omówię w kolejnym odcinku. Bo tak naprawdę to nie wiem, czy ten podcast się dobrze nagrał. I jak go wyślę Agacie, która będzie nad nim pracowała, to czy ona coś z tego zrobi. No to tyle.

O biznesie na WordPressie

Powstała grupa na Facebooku, na którą Cię serdecznie zapraszam. Nazywa się, o dziwo, „O biznesie na WordPressie„. I chciałbym, żeby to nie była taka kolejna grupa, w której ktoś dodaje post: „Nie działa mi nagłówek tu, nie działa mi to, co mam zrobić?” i potem ktoś odpowiada w komentarzu definicją, którą można wyświetlić w pierwszym wyników wyszukiwania Google, albo odsyła do dokumentacji wtyczki czy danego motywu. Tylko taka bardziej w stronę biznesu grupa, więc zapraszam Cię na tę grupę.

Podsumowanie

No a jeśli słuchasz tego podcastu i jesteś aż tak daleko pod koniec, to będzie mi bardzo miło szczególnie w pierwszych odcinkach, jeśli po prostu… Znaczy nie w ogóle tylko w pierwszych odcinkach, we wszystkich odcinkach będzie bardzo miło na pewno, jeśli gdzieś tam mnie oznaczysz. Znaczy nie gdzieś tam – na swoim Instagramie – to będzie mi bardzo miło, jeśli mnie oznaczysz na swoim Instagramie.

Wpiszesz @wpziom i wtedy ja będę w takiej pomarańczowej ramce (chyba że zmieniłem zdjęcie profilu, ale może nie). Napiszesz, że słuchasz podcastu albo że mam coś poprawić. Ale to wtedy daj mi to na priv, żeby mnie nie zjechać przy wszystkich. Ale jak coś fajnego to możesz przy wszystkich… Wiesz, jak to działa, nie?

No dobrze. Dziękuję ci za wysłuchanie aż tutaj. Mam nadzieję, że w miarę dobrze, bo przyznam szczerze, że się trochę stresowałem. Do usłyszenia w kolejnym podcaście! Buzioleczki, pa, pa, hej!

Zobacz inne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *